Anna Walentynowicz

Anna Walentynowicz, ur. 15 VIII 1929 w Równem na Wołyniu (obecnie Ukraina), zginęła 10 IV 2010 w katastrofie lotniczej k. Smoleńska (Rosja). 

We wrześniu 1939 straciła rodziców, jedynego brata Sowieci wywieźli na wschód ZSRR, przygarnięta przez sąsiadów w 1941 przedostała się z nimi pod Warszawę. W wieku 14 lat podjęłą pracę w gospodarstwie rolnym pod Gdańskiem, następnie piekarni, a w 1950 jako pakowaczka w Gdańskich Zakładach Przemysłu Tłuszczowego Amada. Po ukończeniu kursu dla spawaczy podjęła pracę w Stoczni Gdańskiej im. Lenina; Była przodowniczką pracy socjalistycznej (270% normy). Jako członek ZMP (I-VIII 1951) została delegatką na zjazd młodzieży socjalistycznej w Berlinie; Tam po raz pierwszy przekonała się o zakłamaniu ustroju komunistycznego. Następnie zaangażowała się w aktywność Ligi Kobiet i jako jej przewodnicząca działała na rzecz praw pracowniczych w Stoczni. W XII 1970 uczestniczyła w demonstracji pod Komitetem Wojewódzkim PZPR i siedzibą Polskiego Radia w Gdańsku, a także strajku w Stoczni Gdańskiej. Od 1978 była członkiem Wolnych Związków Zawodowych, udostępniała mieszkanie na punkt kontaktowy, współredagowała i kolportowała  niezależne pismo „Robotnik Wybrzeża”. Współorganizatorka obchodów upamiętniających masakrę Grudnia ’70; wielokrotnie zatrzymywana  i poddawana rewizjom. 

7 VIII 1980 zostałą zwolniona z pracy (5 mies. przed emeryturą). Żądanie jej przywrócenia stało się pierwszym postulatem strajku w Stoczni Gdańskiej, który wybuchł 14 sierpnia 1980; Już 16 sierpnia postulat został spełniony, ale po zakończeniu przez Lecha Wałęsę strajku, Anna Walentynowicz wraz z Aliną Pienkowską przy bramie nr 3, zatrzymywała wychodzących robotników i wzywała do kontynuacji strajku, aż do spełnienia innych postulatów. Została członkiem Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, sygnatariuszka Porozumień Sierpniowych;  W Xpaździerniku 1981 podczas spotkania z robotnikami w Radomiu dwóch funkcjonariuszy SB (we współpracy z TW Karol) podjęło próbę jej otrucia za pomocą leku Furosemidum. 3 IV 1981 w wyniku konfliktu z L. Wałęsą została odwołana z funkcji w MKZ Gdańsk. W grudniu 1981 współorganizowała strajk w Stoczni, a po pacyfikacji została internowana. Zwolnionno ją w lipcu 1982, ale wkrótce  znów została aresztowana i osadzona w kilku aresztach i więzieniach, aż do 30 marca 1983, kiedy ją wypuszczono z wyrokiem więzienia na rok i 3 mies. w zawieszeniu na 3 lata; Zwolniona z pracy. 16 grudnia 1983 ponownie aresztowana za próbę wmurowania (z Kazimierzem Świtoniem i Ewą Tomaszewską) tablicy upamiętniającej pacyfikację Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek”. Zwolniona w kwietniu 1984 ze względu na stan zdrowia.

W 1989 Anna Walentynowicz była przeciwniczką ugody z władzami PRL zawartej podczas obrad   Okrągłego Stołu. W 1989 współzałożycielka Fundacji Promocji Sztuki Sakralnej. 1989-1997 współpracowniczka pisma „Poza Układem”. Od 1991 na emeryturze. W 2000 odmówiła przyjęcia tytułu Honorowego Obywatela Gdańska. Odznaczona Medalem Wolności przyznawanym przez amerykańską Fundację Ofiar Komunizmu (2005), Orderem Orła Białego (2006), Krzyżem Wolności i Solidarności (2018, pośmiertnie). W okresie 3 IX 1978 – 27 I 1990 była rozpracowywana przez Wydz. IIIA/Inspektorat 2 KW MO/WUSW w Gdańsku w ramach SOR krypt. Suwnicowa/Emerytka.

źródła: Mirosława Łątkowska, Adam Borowski

http://www.encysol.pl/wiki/Anna_Walentynowicz

Zadzwonił do mnie ten z „Kolebki” i mówi: 

- Słuchaj, nie upieraj się, podaj tylko swoje dane, bo ja tutaj nikogo nie typuję, będą odznaczenia. Ja tylko mam dostarczyć dane.

- Moje dane? A kto mnie wytypował? A kto jeszcze jest? I jakie dane?

-  Data urodzenia i pesel.

 Kto jeszcze dostaje… te odznaczenia?

A nie wiem, jakie odznaczenia? Mówi mi:

-  No...

- Czy cała „Kolebka” dostaje? 

Wymienił mi nazwiska, nie? A ty, draniu! To co, ja tutaj z wami? Ja z wami nawet nie chcę... ja nie chcę żadnego zysku. Z mądrym to ja bym chciała stracić.  Ale z wami?!  To paszli mi won wszyscy! Paszli mi buraki. 

I powiedział jeszcze :

-  Wyszkowski dostaje…

 

A „Kolebkę” tworzą ci ludzie, którzy tworzyli Komisję Zakładową „Solidarności” Stoczni  Gdańskiej. Tzn. został Szablewski… w  tej „Kolebce” nie jest. Ale jeden z tych… Oni mnie pozbawili mandatu. Oni sprawowali sąd nade mną. Oni mnie nie wypuścili do mszy świętej. Nie mogłam komunii przyjąć w czasie poświęcenia pomnika 16 grudnia 80 roku …

 

Więc rzucił słuchawkę. Nie dałam mu już danych. Natomiast zaraz dzwonię do Wyszkowskiego.

On mówi:

 -  Tak, to IPN typował, ale ja po cichu zrezygnowałem.

-  Po cichu? A ja już głośno! Dlaczego po cichu?

 

Nie mogę zadzwonić do dyrektora IPN-u. Dodzwoniłam się do Sławka

Cenckiewicza i on mówi :

- Bardzo dobrze, że pani do mnie dzwoni. Ja nie mam kontaktu z tym całym dyrektorem...

Jak on się nazywa?…  Krasowski!

- Ale, to ja typowałem… I wytypowałem, i pani powiem, wytypowałem: Gwiazdowie,  Ewa Kubasiewicz i jej syn… i Wyszkowscy, obydwaj.

I ja, to znaczy „pani, Walentynowicz”. 

Ale ja mówię  :

Ale przecież w tej chwili w „Kolebce”… Tam się roi. „Kolebka”…, każdy w „Kolebce” ma wystawioną pierś. 

- A tego to ja nie wiem.

 

Więc ja natychmiast dzwonię do Kancelarii Prezydenta.

Nie ma prezydenta, powiedzieli mi, że:  - Oddzwonimy do pani …

Nie oddzwonili, bo późno przyszedł. A tu już wrze! Mnie pytają, czy jacyś dziennikarze dzwonią? Czy ja odbiorę? Ja mówię:

- Proszę pana, ja nie wiem oficjalnie!

-  Ale czy pani weźmie, czy pani przyjmie?

- Proszę pana, ja uważam, że to jest spóźniony Prima Aprilis, wobec tego, nie mogę  wypowiadać się na ten temat.

 

Chciałam powiedzieć w Kancelarii, że nie czas na ordery…, że w tej chwili zamiast  odznaczyć, żeby zrobić  lustrację, bo ja nie wiem czy wśród tych  typowanych osób do  odznaczenia nie kryją się ludzie pod  pseudonimem: „Konrad”, „Lena”,  „Marcin”? Bardzo  aktywni ci agenci. A ja ich podejrzewam, ja podejrzewam kto to był „Konrad”. Bardzo dużo złego zrobił w Zarządzie Regionu. I właśnie on tam figurował. Ale ja nie mam dowodu, więc nie mogę powiedzieć, że „ten, to jest agent!”

 

I na drugi dzień dzwonię do tego Sławka. I myślę sobie, niech on to powie… W rezultacie Sławek mi wtedy powiedział:

- Proszę panią, właśnie chciałem do pani dzwonić. Nie wiem, co się tam dzieje, ja się  wycofuję. Wszyscy ci, których ja pani podałem, których podałem  listę… Wszyscy zostali skreśleni! A potem dzwonili do mnie, żebym ja panią przekonał, żeby pani tylko jedna... Pani dostanie.

Ja mówię  :

Co? Ja mam dostać? Nie. Może być pan spokojny, że ja na pewno nie otrzymam. 

I proszę panią dzwonię natychmiast. Ich sekretarka mówi:

- Proszę panią, za 15 minut będzie Prezydent, w tej chwili jest na jakimś tam przyjęciu. Wczoraj nie oddzwoniliśmy, bo późno bardzo wrócił, bo był zajęty…

-  Proszę pani, ja nie chcę zabierać czasu prezydentowi. On rzeczywiście ma dużo pracy. Proszę tylko powiedzieć, nagrać czy zanotować, albo dobrze sobie zapamiętać, co ja chcę  przekazać jemu i właśnie powtarzam to, żeby nie było tego, tych odznaczeń, tylko najpierw lustracja.

26-go dzwoni do mnie niejaki pan Zawadzki i przedstawia się, że jest z Kancelarii  Prezydenta, i że odznaczenia będą. Nie mówi jakie odznaczenia. I ja potem, że nie, że ja  uważam, iż powinna być najpierw lustracja, bo odznaczenia można równie dobrze dać po śmierci komuś bardzo zasłużonemu i nie będzie za późno, natomiast lustracja po śmierci nie  ma znaczenia. I dlatego nie zaczynajmy naprawy Polski od odznaczeń.

On  mówi  :

-  Proszę pani, przecież to tylko blaszka!

Ja mówię:

- Co?! To tylko blaszka?! I pan chce mi tym zaimponować? Proszę pana, to ja czterdzieści  długich lat pracy zawodowej miałam do czynienia z blachami! To blaszką mi pan nie  zaimponuje. I ten rzucił słuchawką!

 

Dzwoni do mnie Jankowska Janina, to już wiecie, kto to jest, ta z radia:

-  No słuchaj, ja nikogo nie typuję, ja tylko opiniuję, bo ja mam cały czas w stoczni. Ja tylko  mam zaopiniować.

Ja  mówię:

-  Ile ty czasu byłaś w stoczni? Cztery dni, a ja 40 lat! Skoro będziesz mnie opiniować, to słucham, o co ci chodzi?

I ona dała mi Berezin, bo Berezin okazuje się, że była w tej kapitule. I ta też jest w tej  kapitule. I ona mówi :

-  No, słuchaj, nie denerwuj się, ale jeżeli ktoś dostanie, ktoś błądził, na przykład  Zenia...

 

Dzwoni dzwonek do drzwi.

Przepraszam.

 

Jeżeli nawet ktoś błądził, tak jak Zenia i dostanie to odznaczenie, będzie mogła powiedzieć z satysfakcją, że odznaczenie dostała wtedy, kiedy Ania dostała.

Ja mówię:

- To potrzebujecie mnie? W formie listka  figowego? …, że ten ktoś, kto delikatnie mówiąc błądził, nie musi się nawet wstydzić? I dzisiaj dostaje odznaczenie, bo Ania dostała? Nie! Jeszcze raz ci mówię: nie! Żadnego odznaczenia!

I ona mówi:

 Przekonałaś mnie.

Ja mówię:

-  No to cieszę się. I nie dzwoń już do mnie więcej w takich sprawach.

I odłożyłam słuchawkę. I jestem rozdygotana cała. Nie wiem co zrobić. Nie ma się z kim  poradzić.

 

 

To jest moja lista ubeków, oficerów SB. Tylko ja przez pomyłkę dałam oryginał  prokuratorowi. I on mi teraz odesłał. Też,  proszę  bardzo, niech  sobie pani zobaczy. Ilu ich tam było! A to nie wszystkie.

- Ja tam niepozorna kobieta, schorowana, a tam taka groźna. Boże, 42-ch! Tak, a 38-u jeszcze nie  ujawnionych …

 

Kaczyńskiemu podłożono świnię z  udziałem Jaruzelskiego. Boję się, że teraz podłożą maciorę. Ci agenci dostaną odznaczenie… Jak  potem to odkręcić ?  Dlatego ja nie chcę!

Ale byli u mnie dwoje państwo ze Szwecji… i dwóch ludzi tutaj ... ich  znajomych .

I proszę państwa, co ja mam zrobić? No ja jestem zrozpaczona. I on to wszystko tak powtarzał, żeby ktoś wiedział, że ja tego nie chcę. A  on  mówi :

-  Niech  pani  napisze  pismo.

-  Och, nie …  no to  rzeczywiście. Już  oficjalnie  wiem  …

 

 No więc szybciutko pismo i w rozmowie z Kancelarią Prezydenta … wczoraj mówiłam to i  to …, i że  ja nie  …obawiam się, że  wśród wytypowanych osób są ci, pseudonimy..., agenci ... Ja nie mogę zabronić, żeby im nie  dać …. ale ja sama mam prawo…,  mogę nie wziąć …

 

 

„Piszę do Pana te kilka słów dlatego, żeby nie postawić Pana w niezręcznej sytuacji jaka   miała miejsce w 2000 roku, kiedy przyznano mi honorowe obywatelstwo miasta Gdańska. I  serdecznie pozdrawiam. Szczęść Boże” i  dopisek” 

„Gdyby była lustracja, gdyby była właściwa lustracja, nie mielibyśmy dzisiaj szopki w  sejmie.”

No  i  koniec. ( Sam  ? )  jest  zadowolony.

 

 

27-go wysyłam. 26-go była rozmowa z  Kancelarią już oficjalnie. 27-go wysyłam pismo, a  27-go oni mi przysłali oficjalne zaproszenie, czyli nasza korespondencja się rozminęła.

 

 

W sobotę rano  wyjmuję. Jest  sobota... i dalej jest weekend długi. I ja mam zaproszenie...!  Matko Święta! Co ja mam zrobić? Myślę sobie, no, przepakuję do drugiej koperty, dokładam kopię tego pisma, co wysłałam do Kancelarii. A  tam  na  kopercie  napisałam: „Do rąk własnych Prezydenta”, żeby on to przeczytał.

 

 

Dzwoni do mnie Kurska. Ona jest sędzią z zawodu… i senatorem. I słuchaj, przychodzi ona do mnie. Spokojnie odetchnęłam,  sprawa załatwiona. Zamknięta  sprawa. I ona tu przychodzi z Markiem Czachorem, to znaczy synem Ewy Kłosiewicz.   Pewnie wzięła sobie jego do pomocy, żeby mnie przekonał. I ja otwieram drzwi i ja mówię:

-  Z czymże to Pan Bóg prowadzi panią senator do mnie?

-  No, chyba się domyślasz!

-  Nie, nie domyślam się. Siadaj.

     

Zaczynamy  rozmawiać, że ja powinnam to przyjąć.

-  Ale  ja  odesłałam.

-  Ale może jeszcze wyc …

-  Nie mogę wycofać, bo już wysłałam. No i  co?

-  No, ale nie takie rzeczy się odwracało…

-  Nie!

 

 

I dwie godziny ona mnie łamie. I wreszcie Marek mówi :

-  Pani Kurska, niechże pani jej nie łamie.

Po dwóch godzinach ja już nie wytrzymuję:

-  Aniu (bo ona też ma Ania), to jest obrzydliwe.

-  Co  ?

- To , że jesteś z zawodu sędzią, a z wyboru senator. Traktujesz mnie jak człowieka, który  żyje, czuje, myśli, ma swój honor, ma ambicje, tylko traktujesz mnie jak przedmiot, który  sobie … jakiś podnóżek, żeby tak dopasować jak ci będzie wygodnie.

 

 

I 1 maja dzwoni do mnie Prezydent. Oczywiście odmówiłam wszelkich komentarzy do prasy,

ja załatwiłam sprawę i koniec. On  mówi  :

-   Proszę  panią ..

Ja  nawet  nie  przypuszczałam, że on będzie dzwonił. I tutaj mówi, że ja jednak tego nie robiła …

 Czy dostał pan mój list?

-  Nie.

-  To jakich ma pan ludzi u siebie? Wybaczy pan, nie będę mówiła do pana jak do prezydenta.

a jak do Leszka Kaczyńskiego …

-  Ależ tak, oczywiście.

-  To ja bym panu nieba przychyliła. Ja, naprawdę, chciałabym zrobić wszystko, żeby panu  pomóc. Ja  uważam, że ja nie  przyjmuję tego odznaczenia, żeby nie było tutaj tej maciory  podłożonej dla pana, bo potem będzie trudno to odkręcić. A ja bym panu niebo przychyliła  i   daję panu argument do ręki, że w tej chwili lustracja. Bo to wyborcy żądają. Wyborcy domagają się.

 

 

A  on  do  mnie  :

- Pani Aniu będzie lustracja. Nie mogę pani przez telefon powiedzieć. Powiem pani na ucho,  jak  się  spotkamy. Niech pani się zastanowi, niech pani pomyśli. Ja jutro zadzwonię.

-  Dobrze.

 

 

A ja już chciałam powiedzieć, że już się decyduję. Tym bardziej, że  media już: „Walentynowicz nie chce przyjąć z rąk Kaczyńskiego”. 

No, to mnie jeszcze bardziej przekonało. I za chwilę znowu telefon. I ja myślałam, że to  Kaczyński jeszcze chce coś powiedzieć, a to Jakubiak. I przeprasza mnie za wszystko, że ona chciała z dziećmi być. Tak wypuściła z rąk. Sama  rozmawiała.

 

 

- Ja, proszę panią, już zdecydowałam, zmieniłam  decyzję. Proszę tylko powiadomić  prezydenta, że ja zmieniłam decyzję i jutro będę w Warszawie.

 

 

I oczywiście, na drugi dzień, msza święta 3 maja … w kościele Świetego Krzyża.

Odsłonięcie tablicy Kuklińskiego i otwarcie izby. Oczywiście, … Boże,  jak on, Szaniawski,   powiedział, że WALENTYNOWICZ jest...  Więc znowu ludzie z wielką życzliwością się  rzucili…, i media też. Wychodzę z tej izby i..., bo tam ciasno jest, wychodzę, a te już z mikrofonem:

-  Proszę  pani, a pani mówiła, że pani nie przyjmie …

 Tak, mówiłam. Tylko, że wy z mojej wypowiedzi zrobiliście pożywkę medialną. I teraz  informuję, że z rąk tego prezydenta przyjęłabym nawet bardzo ochoczo, nawet bardzo  niekorzystny wyrok dla  siebie. A cóż dopiero, najwyższe odznaczenie państwowe, jakim jest   „Orzeł  Biały”?...

I  kończyły się dyskusje i żadnych pytań już nie było.

W takim   opakowaniu...., proszę  bardzo. Tak wygląda „Orzeł” …  i jeszcze to.

 

 

-  Mówi pani, że to coś zmieniło to w życiu? ...Ten  Orzeł...?

 

 

- Tak, zmieniło się na korzyść. Jeśli chodzi o moją sytuację. I ludzie stali się lepsi, życzliwsi.  A może w ten sposób wyrażają … Może byli tacy dobrzy, tylko w tej chwili wyrażają to z ogromną radością.

 

 

Wcześniej, to atakowali mnie zwolennicy Wałęsy. Atakowali za moją krytykę jego. Za atak.  Odbierali to jako zazdrość moją, że to nie ja jestem… Ale ja nigdy… Czytała pani tą charakterystykę...  UB-ecy przygotowali, że nie ma ambicji przywódczych. Ale  może  skompromitować, wyciągnąć każdy kompromitujący fakt, nie  tylko   Wałęsy … Ha, ha , ….

Dopiero teraz ja mogłam przeżyć całą satysfakcję i powiedzieć, że Polacy nie są tacy źli. Są tylko skłócani, nastawiani ...

tekst dla niesłyszących

Opis

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s, when an unknown printer took a galley of type and scrambled it to make a type specimen book. It has survived not only five centuries, but also the leap into electronic typesetting, remaining essentially unchanged. It was popularised in the 1960s with the release of Letraset sheets containing Lorem Ipsum passages, and more recently with desktop publishing software like Aldus PageMaker including versions of Lorem Ipsum.